Który z systemów politycznych uważasz za najlepszy w obecnej sytuacji wewnętrznej i geopolitycznej Polski?

Który z systemów politycznych uważasz za najlepszy w obecnej sytuacji wewnętrznej i geopolitycznej Polski? Uzasadnij swoją opinię.

 

Na całym świecie występuje wiele systemów politycznych, jednak najpopularniejszymi są system prezydencki i system parlamentarno-gabinetowy. Przykładem tego pierwszego są Stany Zjednoczone oraz liczne republiki południowoamerykańskie, drugiego zaś Polska, Dania, Wielka Brytania czy Włochy. Różnice w tych systemach ograniczają się w gruncie rzeczy tylko do władzy wykonawczej i ustawodawczej.

W systemie prezydenckim cała władza spoczywa w ręku prezydenta, nie istnieje rząd, ani ministrowie. Ich rolę pełnią sekretarze, jednak są oni jedynie doradcami i pomocnikami prezydenta, do którego należą wszelkie decyzje. Oprócz tego możemy zauważyć wyraźną separacje władzy wykonawczej i ustawodawczej. Prezydent nie ma inicjatywy ustawodawczej, a parlament nie ma wpływu na głowę państwa i sekretarzy, nie może ich zdymisjonować. Nie można łączyć również mandatu parlamentarnego ze stanowiskiem prezydenta lub sekretarza. W Stanach Zjednoczonych aby zachować równowagę władz, głowie państwa przysługuje prawo do wetowania ustaw, jednakże może być ono uchylone za poparciem 2/3 obu izb Kongresu (Izby Reprezentantów oraz Senatu). Kadencja trwa tam 4 lata, podczas której można odwołać wcześniej prezydenta oraz ogłosić nowe wybory, jeśli ten dopuścił się złamania prawa. Tę decyzję podejmuje parlament bądź stosuje się referendum narodowe. Głowa państwa jest także zwierzchnikiem sił zbrojnych, ale to Kongres – decyduje o wypowiedzeniu wojny, budżecie na nią przeznaczonym oraz o zawarciu pokoju. Również ratyfikowanie umów międzynarodowych wymaga zgody wyższej izby parlamentu. Prezydent oraz sekretarze nie ponoszą odpowiedzialności politycznej, lecz konstytucyjną[1].

Zupełnie inaczej wyglądają rządy, w którym sprawuje się system parlamentarno-gabinetowy. Cechuje go dualizm egzekutywy, czyli podział władzy wykonawczej na dwa organy: prezydenta i rząd (w Polsce zwany Radą Ministrów). Głowa państwa jest neutralna politycznie, nie odpowiada ani przed parlamentem, ani przed rządem, nie może zostać odwołana. W odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych, w Polsce prezydent ma bardzo ograniczone uprawnienia, a prawie wszystkie jego decyzje muszą być podpisane również przez rząd (dokonuje tego najczęściej premier, czyli Prezes Rady Ministrów), który jest odpowiedzialny za swoje postępowanie przed parlamentem[2]. Rada Ministrów powoływana jest przez Sejm, a jej przewodniczący zostaje desygnowany przez samego prezydenta (zwykle jest to wytypowana wcześniej osoba przez partię, która wygrała wybory). Rząd może istnieć i funkcjonować tylko wówczas, gdy posiada poparcie parlamentu, czyli gdy zostanie mu udzielone tzw. wotum zaufania. Gdy w ciągu trzech procedur tak się nie stanie, prezydent zobowiązany jest do skrócenia kadencji Sejmu i ogłoszenia nowych wyborów. Zarówna głowa państwa jak i Rada Ministrów posiadają inicjatywę ustawodawczą[3].

W systemie prezydenckim głowa państwa łączy więc w sobie dwa stanowiska: prezydenta i premiera. Ma ona znaczne uprawnienia i przywileje, zupełnie inaczej niż jest to w systemie parlamentarno-gabinetowym, gdzie to premier, a nie prezydent rządzi w państwie. W Polsce rola prezydenta ogranicza się raczej do reprezentowania państwa za granicą oraz nadawania odznaczeń. Wydaje się, że utrzymuje się go bardziej ze względu na tradycje, niż faktyczną potrzebę.

Jaki zatem system byłby dla Polski lepszym rozwiązaniem? Osobiście w obecnej sytuacji politycznej Polski, opowiadam się za systemem prezydenckim. Wydaje mi się, że Polska potrzebuje w tej chwili silnego przywódcy bardziej niż rozłamów i problemów decyzyjnych pomiędzy dwoma ośrodkami władzy. Konstytucja z 1997 r. nie dość precyzyjnie rozdziela moc sprawczą między premiera i prezydenta, a dobrowolna ścisła współpraca w najbliższym czasie wydaje się mało prawdopodobna.

Jednakże decydując się na system prezydencki trzeba wziąć pod uwagę wiele jego aspektów. Systemów tych są przecież różne odmiany pośrednie jak np. system kanclerski w Niemczech, gdzie premier ma jeszcze mniej uprawnień i mniejszą odpowiedzialność polityczną przed parlamentem, półprezydencki we Francji, który łączy cechy systemów parlamentarno-gabinetowego oraz prezydenckiego, czy komitetowy w Szwajcarii, polegający na zwiększeniu władzy parlamentu. Każdy z tych systemów ma wady i zalety, trudno wybrać ten najlepszy. Trzeba przede wszystkim pamiętać, że jakość funkcjonowania państwa zależy głównie od samych ludzi zajmujących kluczowe stanowiska, ich umiejętności i wykształcenia. I w tym miejscu kryje się największe ryzyko takiego systemu.

Wizja Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego czy Lecha Kaczyńskiego dysponujących władzą analogiczną do tej, jaką posiada np. prezydent USA, ma prawo przerażać, nawet jeśli jest to wyłącznie konstrukcja intelektualna. Wzór amerykański mógłby być jednak dobrym wyznacznikiem dla polskiego silnego prezydenta. Lepiej czy gorzej, amerykańscy prezydenci, jednakowo republikańscy, jak i demokratyczni, dbają o wartości zarówno konserwatywne, jak i liberalne – poprzez decyzje kadrowe (np. nominacje do Sądu Najwyższego), ustawodawstwo, ale także przez odpowiedni przekaz przemówień, wywiadów, wykładów etc., nie pomijając żadnej grupy społecznej.

Argumentem przemawiającym za wyborem takiego systemu jest również fakt, że prezydent wybierany jest  w wyborach powszechnych, co zwiększa jego legitymizację społeczną, podczas gdy premier może nie posiadać żadnego poparcia społecznego, mając jednocześnie poparcie w Sejmie. Ponadto w tak dużym kraju, jakim jest Polska, sytuacja, w której toczy się stale spór o „pierwszeństwo” pomiędzy dwoma prominentami, nie jest bezpieczna. System prezydencki czytelnie pokazuje, kto jest za funkcjonowanie państwa odpowiedzialny, bo ta „najważniejsza” osoba jest po prostu jedna. Owszem posiada duże uprawnienia, ale przy zachowaniu trójpodziału władzy nie grozi w żadnym wypadku dyktaturą. Osoba rządząca czuje wówczas pełną odpowiedzialność za kraj i z tej odpowiedzialności zdaje egzamin przed narodem. W sytuacji, kiedy dwa ośrodki odpowiadają za to samo, odpowiedzialności nie bierze nikt i od nikogo nie można jej wymagać. W efekcie otrzymujemy coś, co obserwujemy w gospodarce polskiej. Premier twierdzi, że to wina prezydenta, prezydent, że premiera… i machina braku odpowiedzialności toczy się dalej. Pytanie tylko, czy polskie społeczeństwo dojrzało już do wyboru rozsądnego i odpowiedzialnego człowieka na swojego przywódcę…

 

 

Bibliografia

  1. Antoszewski A., Herbut R. Systemy polityczne współczesnego świata, Gdańsk Arche 2001.
  2. Gulczyński M., Zaradny R. System polityczny Rzeczypospolitej Polskiej. Wrocław Wyższa Szkoła Zarządzania i Finansów 2000.
  3. Wojtaszczyk K., Jakubowski W. Społeczeństwo i polityka. Zarys wykładu, Warszawa Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR 2001.

 

 

Reklamy